Wybór CMSa

Category : Web Design

Przy okazji omawiania procesu budowy serwisu internetowego pisałem o tym, jak ważny jest wybór odpowiedniego CMSa (systemu zarządzania treścią). Obiecałem wtedy rozwinąć ten temat, co niniejszym czynię.

Najpierw małe przypomnienie:

CMS’y dzielą się na trzy główne grupy – ze względu na rodzaj licencjonowania:
a) darmowe – Open Source (np. eZ Publish, Joomla, Drupal);
b) komercyjne ogólnodostępne (np. DotNetNuke, SharePoint, Sitefinity);
c) komercyjne autorskie (własne rozwiązania agencji interaktywnych).

Oto plusy i minusy poszczególnych grup:

rodzaj CMS’a plusy minusy
darmowy • zerowy koszt
• częste aktualizacje
• olbrzymia ilość różnego rodzaju dodatków
• wysokie prawdopodobieństwo ataków hackerskich
• ograniczone możliwości dostosowania do potrzeb klienta
• brak wsparcia technicznego ze strony producenta
komercyjny ogólnodostępny • wsparcie techniczne w całym okresie licencjonowania • niezerowy koszt
• ograniczone możliwości dostosowania do potrzeb klienta
komercyjny autorski • możliwość praktycznie nieograniczonego dostosowania do potrzeb klienta • przywiązanie do dostawcy

 

Radzę unikać agencji, które obiecują zbudowanie CMS’a dedykowanego do danego serwisu internetowego. Dostępne na rynku rozwiązania tego typu powstawały latami – nie ma się co łudzić, że CMS zbudowany w trakcie wdrożenia serwisu będzie skuteczny, łatwy w obsłudze i niezawodny.
Dedykowany back-end ma sens w przypadku skomplikowanych portali lub aplikacji internetowych, w przypadku których funkcje standardowych CMS’ów stanowią niewielką część całości rozwiązania.

Na co zwracać uwagę wybierając konkretne rozwiązanie (naprawdę warto poprosić oferenta o dostęp do wersji testowej):

1. Wygląd – jeżeli panel administracyjny nie wygląda dobrze, to znaczy, że najprawdopodobniej został stworzony wyłącznie przez informatyków. A to nie wróży dobrze intuicyjności panelu.

2. Łatwość obsługi – moim zdaniem to najważniejsza cecha. Zadaniem systemu zarządzania treścią jest umożliwienie nie-informatykowi swobodnego i szybkiego dodawania i edytowania zawartości serwisu.
Jeżeli w ciągu kilku minut od zalogowania się do CMS’a nie jesteśmy w stanie zrobić nic bez przeczytania instrukcji – to znaczy, że nie jest on wystarczająco intuicyjny w obsłudze i lepiej o nim zapomnieć.

3. Możliwości – zazwyczaj im więcej możliwości ma CMS, tym bardziej skomplikowana jest jego obsługa. Nie oczekujmy od panelu możliwości wpływania na wszystkie aspekty serwisu (layout, układ modułów itd.), bo otrzymamy narzędzie, które będzie w stanie obsługiwać tylko informatyk. CMS powinien pozwalać na swobodne zarządzanie strukturą serwisu (dodawanie/usuwanie podstron na różnych poziomach menu), edycję treści podstron (tekstu, formatowania, grafik, plików do pobrania) oraz administrację specyficznymi funkcjonalnościami (np. obsługa procesu rekrutacji).

4. Dobry edytor WYSIWYGCMS nie może wymagać od użytkownika znajomości składni HTML/CSS. Swobodną edycję treści z jej formatowaniem, wstawianiem linków, tabel i grafik umożlwia edytor WYSIWYG (ang. What You See Is What You Get). Program podobny w obsłudze do programów office – z przybornikiem narzędzi i menu kontekstowym.
Na rynku jest sporo rozwiązań tego typu, oferujących różne możliwości.
Moim zdaniem, dwa najlepsze edytory tego typu to CKEditor (wcześniej FCKeditor) oraz TinyMCE.

SITEIMPULSE CMS 2.0
Rozwijany od 2002 roku, sprawdzony
wszechstronny i łatwy w obsłudze.
Wypróbuj monitoring stron
14 dni bezpłatnego korzystania
z usługi monitoringu dostępności.

5. Akceptacje i cofanie – w dobrym CMS’ie zapisanie zmian wprowadzonych do treści powinno być oddzielone od opublikowania zmienionego akapitu. Chodzi o to, żeby móc podejrzeć zmodyfikowaną wersję (lub pokazać ją przełożonemu) i opublikować ją dopiero po zaakceptowaniu zmian.
Dużym ułatwieniem jest też opcja „undo” – i to nie tylko w ramach edytora (cofnięcie kilku ostatnio wykonanych operacji), ale na poziomie elementów treści (przywrócenie poprzedniej wersji akapitu).

6. Zarządzanie administratorami – swobodne zarządzanie kontami administratorów oraz ich uprawnieniami do edycji poszczególnych sekcji serwisu to bardzo przydatna funkcjonalność. Nawet jeżeli w danej chwili nie ma takiej potrzeby (jedna osoba administruje wszystkim), to nigdy nie wiadomo czy to się nie zmieni w ciągu najbliższego roku.

7. Pomoc – niezależnie od jakości szkolenia przeprowadzonego przez agencję po wdrożeniu serwisu, rozbudowana pomoc w samym panelu administracyjnym jest niezbędna. Najlepiej jeśli oprócz podstrony „pomoc” dostępne jest również FAQ (odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania) oraz pomoc kontekstowa (podpowiedzi w chmurkach w każdym formularzu).

Jak działa serwis internetowy?

Category : Web Design

Czasy, kiedy strona www składała się ze statycznych dokumentów powiązanych stałymi linkami dawno minęły. Treść takich stron aktualizować mógł tylko webmaster, któremu trzeba było płacić za każdą zmianę – albo utrzymywać go na zasadzie abonamentu.

Dzisiaj serwis www to aplikacja internetowa – konstrukcja składająca się z 3 elementów (warstw):
1. szablonów graficznych
2. mechanizmów (skryptów)
3. treści (tekstowej i graficznej).

Mechanizmy wczytują treści z bazy danych oraz wyświetlają je za pomocą szablonów. Efekt, który widzą użytkownicy serwisu, nazywany jest front-endem. Z kolei panel administracyjny (czyli interfejs CMS – systemu zarządzania treścią) to back-end – część dostępna tylko dla administratorów witryny.

W trakcie procesu wdrożenia serwisu, na podstawie zaakceptowanego layoutu oraz projektów poszczególnych ekranów (strony głównej, podstrony treściowej, formularza kontaktowego itd.), webmaster tworzy szablony graficzne. Składają się one z kodu HTML oraz osadzonych w nim elementów graficznych (np. tło, logo, animowany nagłówek, linie oddzielające moduły).

Z kolei programista koduje mechanizmy – tworzy skrypty, których zadaniem jest wczytywanie odpowiednich treści (tekstowych i graficznych) z bazy danych oraz umieszczanie ich w odpowiednich miejscach szablonów.
Treści do bazy danych wprowadza administrator, za pomocą panelu administracyjnego (CMS).

Oto schemat obrazujący zasadę działania serwisu internetowego (strzałki to mechanizmy – skrypty programistyczne):

warstwy serwisu internetowego

Obrazuje on podstawowe funkcjonalności WWW – czyli wyświetlanie treściowych stron, zarządzanych za pomocą CMS’a. Większość serwisów internetowych zawiera dużo więcej funkcjonalności, obsługujących różne dodatkowe procesy (np. formularze kontaktowe, rejestrację użytkowników, newsletter).

Zarządzanie serwisami
Aktualizacje, publikowanie treści,
modyfikacje, monitoring ruchu.
Monitoring awarii serwisów
Dowiedz się pierwszy o awarii Twojej
strony WWW. E-mail, SMS, Gadu.

Zrozumienie opisanego powyżej uproszczonego modelu jest kluczowe dla skuteczności współpracy z agencją budującą serwis internetowy a następnie zajmującą się jego rozwojem. Najprostsze zmiany (treściowe) – takie jak dodanie nowej podstrony, edycja tekstu, publikowanie zdjęć – są wykonywane za pomocą panelu CMS i efekt jest natychmiastowy. Natomiast bardziej skomplikowane modyfikacje – wymagające ingerencji w szablony i/lub mechanizmy – muszą zostać wykonane przez specjalistów i zajmują więcej czasu.

Kiedy moja strona pojawi się w Google?

4

Category : SEO/SEM

Premiera serwisu firmowego – czyli udostępnienie go w Internecie – wbrew pozorom wcale nie jest jednoznaczne z pojawieniem się strony w wynikach wyszukiwania Google.

Google

Jeżeli nowo zbudowany serwis zastępuje poprzednią wersję – Google musi tylko zaktualizować informacje o nim znajdujące się w bazie (zwanej indeksem). Jeśli natomiast opublikowany został zupełnie nowy serwis, pod nieistniejącym wcześniej adresem, Google musi najpierw go odnaleźć, żeby dodać go do swojego indeksu.
Pod adresem http://www.google.pl/addurl/?continue=/addurl znajduje się formularz dodawania adresów do Google. Jednak nikt nigdy nie potwierdził, że on rzeczywiście działa ani ile wynosi czas oczekiwania na dodanie strony w ten sposób. Specjaliści od SEO w ogóle z niego nie korzystają twierdząc, że żeby serwis został dodany do indeksu (zaindeksowany), robot Google musi sam go odnaleźć.

Googlebot

Głównym narzędziem każdej wyszukiwarki jest robot (zwany po angielsku spiderem lub crawlerem) – oprogramowanie skanujące Internet (strony WWW) w sposób podobny do tego, w jaki żywi użytkownicy surfują po sieci za pomocą przeglądarek. Robot cyklicznie odwiedza strony znajdujące się w jego indeksie i skanuje ich zawartość. Podąża za wszystkimi niezablokowanymi linkami, odwiedzając wszystkie podstrony danego serwisu, jak również przechodzi na inne strony WWW, do których linki znajdzie na swojej drodze. Robot skanuje również treści stron, które później używane są do oceny wartości danego serwisu – ale to temat na inny artykuł.

Żeby serwis internetowy znalazł się w indeksie Google, trzeba zaprosić do niego Googlebota. Jedyny sposób, w jaki można to zrobić, to umieszczenie linków do serwisu na zewnętrznych stronach internetowych, które już znajdują się w indeksie.
Zacząć można od dodania informacji o serwisie (tytuł, opis, czasem słowa kluczowe) do katalogów internetowych. Są ich tysiące, ale pod uwagę warto wziąć kilka największych oraz wszystkie te, które osiągają wysoką pozycję w wynikach wyszukiwania dla interesującego nas słowa kluczowego (wystarczy wpisać w google frazę złożoną ze słowa „katalog” oraz wspomnianego słowa).

Najważniejsze polskie katalogi internetowe

Pierwsze miejsce w Google
Optymalizacja i pozycjonowanie dla
Twojego serwisu internetowego.
Monitoring pozycji
w Google, Onet.pl i Netsprint.
Śledź pozycję swojego serwisu.

I jeszcze jeden adres – katalog ODP (Open Directory Project) powiązany z Google. Pojawienie się tam nie tylko zapewnia błyskawiczne zaindeksowanie przez wyszukiwarkę, ale również wpływa bardzo pozytywnie na ocenę strony. Niestety, po zgłoszeniu strony za pomocą formularza znowu następuje oczekiwanie. Co więcej, nawet kilkakrotnie zgłoszona strona może nigdy się nie pojawić w katalogu. Wszystko zależy od bardzo subiektywnej opinii administratorów. Mówi się nawet, że administratorzy pewnych kategorii są na tyle skorumpowani, że nie akceptują stron, za które im się nie zapłaci…

Oprócz katalogów, źródłem linków zewnętrznych mogą być strony internetowe partnerów. Warto zapytać ich o taką możliwość.
Istnieje więcej metod zdobywania linków – są one częścią „link building strategy”, o której wkrótce napiszę w osobnym artykule.

Po dodaniu linków pozostaje tylko jedno – czekać. Czas, w jakim Googlebot odwiedzi nasz serwis zależy od tego, jak często odwiedza strony, na których dodaliśmy linki. Czasem wystarczy kilka dni, innym razem trzeba poczekać nawet kilka tygodni.

Proces budowy firmowego serwisu internetowego – część 3: Wdrożenie

Category : Web Design


Poprzednie części artykułu:
część 1: Planowanie
część 2: Wybór technologii i wykonawcy

Grafika

Decyzje dotyczące wyglądu serwisu internetowego – czyli jego oprawy graficznej oraz projektów poszczególnych ekranów – trzeba podejmować z rozwagą, ponieważ są one nieodwracalne.
Nieodwracalne to może zbyt silne słowo. Chodzi o to, że każdy kolejny etap prac realizowany jest w oparciu o decyzje podjęte w poprzednim. Zmiana zdania przez klienta na późnym etapie realizacji oznacza konieczność cofnięcia się o jeden lub więcej etapów i ponownego wykonania raz zrealizowanej już pracy. Konsekwencją tego jest opóźnienie w stosunku do harmonogramu oraz nierzadko dodatkowe koszty.

Projekty graficzne przesyłane przez agencje dostarczane są najczęściej w postaci plików JPG. Bardzo ważne jest, żeby oglądać je w skali 100% (nie pomniejszone). Oprogramowanie odpowiedzialne za wyświetlanie plików graficznych bardzo często automatycznie zmniejsza je tak, żeby zmieściły się na ekranie. Taki obraz jest nieprawdziwy i trzeba przełączyć wyświetlanie w tryb bez skalowania.

Rozdzielczości ekranowe

Komputery mają różne karty graficzne i różnej wielkości monitory. Przez to pracują w różnych rozdzielczościach – tzn. ich ekrany mają inną powierzchnię mierzoną w pikselach.
Obecnie najpopularniejsza rozdzielczość to 1024×768 pikseli. Kolejne to odpowiednio 1280×800, 1280×1024 i 1440×900.
Co to oznacza dla serwisu internetowego? Otóż na każdym komputerze pracującym w innej rozdzielczości ten sam serwis internetowy będzie zajmował innej wielkości obszar ekranu.

Obszar mojego bloga widoczny w różnych rozdzielczościach:

rozdzielczości ekranowe

1024×768, 1280×800, 1280×1024, 1440×900, 1366×768, 1680×1050
(uwzględniono 175 pikseli w pionie i 20 w poziomie
na elementy nawigacyjne przeglądarki)

 

Wynikają z tego dwie ważne informacje.
Pierwsza – nie można agencji interaktywnej przekazywać instrukcji dotyczących wyglądu serwisu podając wielkości w centymetrach. Na każdym monitorze ten sam element może mieć inną wielkość w odniesieniu do otoczenia. Jednostką obowiązującą jest piksel. Można też określać wielkości procentowo lub w odniesieniu do innych elementów na stronie.
Druga informacja dotyczy szerokości serwisów internetowych. Są one projektowane tak, żeby w najniższej spośród popularnych rozdzielczości w całości zmieściły się na ekranie (w zmaksymalizowanym oknie przeglądarki). Jeszcze kilka lat temu było to 800 pikseli, teraz 1024. W związku z tym, we wszystkich wyższych rozdzielczościach po bokach serwisu widoczne są marginesy – i to jest zupełnie normalne.
Istnieje możliwość takiego zaprojektowania serwisu, żeby skalował się do szerokości okna przeglądarki. Jednak wiąże się to z wieloma ograniczeniami dla projektu i jest stosowane praktycznie tylko w przypadku aplikacji internetowych (np. CMS), kiedy wygoda korzystania z całego ekranu jest ważniejsza od walorów wizualnych.

Layout

Layout po angielsku znaczy „układ” – rozmieszczenie elementów projektu na jego powierzchni (np. stronie internetowej). Jednak w Polsce słowa tego używa się częściej w znaczeniu po prostu projektu graficznego.

2-3 propozycje oprawy graficznej serwisu internetowego – na przykładzie strony głównej oraz standardowej podstrony – to pierwsze, co agencja dostarczy klientowi po rozpoczęciu realizacji projektu. Wybór kreacji jest decyzją o tyle trudną i niewdzięczną, że w firmie zawsze znajdą się osoby, którym nowa strona firmowa nie będzie się podobać. Kwestia gustu – nie istnieje taki projekt, który podobałby się wszystkim.
Do wyboru grafiki serwisu warto włączyć kilka osób – choćby po to, żeby rozłożyć odpowiedzialność za docelowy wygląd strony.

Ekrany

Po otrzymaniu akceptacji layoutu agencja przystępuje do projektowania poszczególnych ekranów serwisu internetowego. Liczba ekranów zależy od tego, jak wiele typów podstron ma zawierać serwis i wynika bezpośrednio z uzgodnionych funkcjonalności.
Jako przykład ponownie wykorzystam prosty serwis firmowy, który pojawił się w pierwszej części, kiedy pisałem o planowaniu struktury serwisu. Lista ekranów dla tego serwisu byłaby następująca:

  • strona główna
  • podstrona treściowa (w tym domyślne formatowanie tekstu, list, tabel, galerii, listy plików do pobrania)
  • lista komunikatów prasowych
  • szczegóły komunikatu prasowego
  • formularz kontaktowy.

W zależności od stopnia skomplikowania serwisu, ekranów może być kilkanaście a nawet kilkadziesiąt. Przykłady kilku często projektowanych ekranów:

  • katalog produktów – lista kategorii
  • katalog produktów – lista produktów
  • katalog produktów – szczegóły produktu
  • wyniki wyszukiwania
  • mapa serwisu.

W niektórych sytuacjach – np. w przypadku zaangażowania do projektu zewnętrznej firmy zajmującej się audytem użyteczności – ekrany są projektowane przed oprawą graficzną, w postaci makiet. Takie makiety pokazują układ elementów na poszczególnych ekranach w postaci konturów modułów.

Szablony

Kolejny etap po akceptacji ekranów to przygotowanie szablonów HTML. Tutaj kończy się praca grafików i zaczyna webmasterów – specjalistów od tzw. „cięcia”. W rzeczy samej, muszą oni pociąć projekty graficzne na swego rodzaju „klocki” oraz osadzić je w kodzie. Oni też tworzą arkusze styli CSS definiujące wygląd i formatowanie wszystkich elementów widocznych na stronach oraz dodają mechanizmy (m.in. JavaScript) odpowiedzialne za wizualne zachowania szablonów – np. podświetlanie się elementów po najechaniu na nie kursorem myszy.

Agencje nie zawsze przedkładają szablony do akceptacji klientom. W sumie ich wygląd jest identyczny z zaakceptowanymi uprzednio ekranami. Jedyne, co jest w nich nowe z punktu widzenia klienta to wspomniane wyżej elementy dynamiczne – zachowania po najechaniu kursorem myszy, kliknięciu – oraz ewentualne animacje.

Mechanika

Zaakceptowany komplet szablonów umożliwia rozpoczęcie etapu, w którym pojawia się działający serwis internetowy. Na serwerze (najczęściej jest to serwer roboczy agencji – rzadziej docelowy serwer klienta) programiści instalują CMS oraz integrują go z szablonami. W wyniku tego działania powstaje strona internetowa zawierająca podstawowe funkcjonalności – czyli nawigację (menu) oraz podstrony treściowe.

W następnej kolejności wdrażane są poszczególne funkcjonalności. Każda z nich jest testowana przez Project Managera lub Testera a następnie przekazywana do testów i akceptacji klienta.
Mając na uwadze cenny czas klienta, bardzo często agencje rezygnują z przedstawiania do akceptacji poszczególnych funkcjonalności. Budują cały serwis i prezentują klientowi wersję roboczą po wdrożeniu kompletu funkcjonalności.

Wprawdzie wykonawca serwisu zawsze przed przekazaniem go do testów klientowi najpierw realizuje własne – bardzo skrupulatne – testy, jednak mimo tego zawsze trzeba bardzo dokładnie przetestować nowy serwis. Nie tylko dlatego, że mimo wszystko zawsze może znaleźć się jakaś usterka. Ale ze względu na to, że zawsze znajdą się jakieś elementy, które działają inaczej niż się klient spodziewał.

Wersja testowa serwisu zawiera już wdrożoną strukturę podstron, ale nie jest wypełniona treścią. Klienci myślący o stronach internetowych w postaci statycznej (kiedyś budowało się strony WWW bez CMS’a i każdą modyfikację musiał wykonywać webmaster) widząc serwis bez docelowej treści nie traktują go jako gotowy i odmawiają testów i akceptacji. A przecież wprowadzenie początkowej treści nie zawsze jest częścią zlecenia. A jeśli już jest – to agencja w pewnym sensie wykonuje tą pracę za klienta.

Niezawodne strony WWW
Skuteczne i efektywne serwisy internetowe dla firm. Zobacz sam.
Weryfikuj jakość hostingu
Czy wiesz, ile godzin w ciągu
miesiąca Twoja strona nie działa?

Publikacja

Po otrzymaniu akceptacji serwisu jako całości, po stronie agencji zostają jeszcze do wykonania dwie czynności.
Pierwsza to przeprowadzenie dla pracowników klienta szkolenia z obsługi CMS (w tym – co bardzo ważne – korzystania z edytora WYSIWYG).
Druga czynność to przeniesienie serwisu z serwera roboczego na docelowy. Wbrew pozorom to nie jest prosta sprawa. Serwery internetowe oparte na jednej platformie potrafią bardzo się różnić w kwestii konfiguracji. W konsekwencji zazwyczaj kod serwisu wymaga pewnych prac dostosowawczych. Czasem jakieś dostosowanie musi zostać wykonane po stronie serwera.
Taka przeprowadzka rodzi najmniej problemów jeżeli serwer docelowy znajduje się w centrum danych zewnętrznego dostawcy usług hostingowych. Serwery takie zazwyczaj są wystandaryzowane i dostosowanie nie zabiera dużo czasu.
Gorzej jeśli klient posiada własny serwer internetowy administrowany przez pracowników firmy. W takim przypadku agencja może spotkać się z niemałymi trudnościami i koniecznością poświęcenia nawet tygodnia lub dwóch na prace dostosowawcze.

Treści

Jeżeli – zgodnie z moją wcześniejszą sugestią – treści były przygotowywane równolegle z realizacją serwisu, w ciągu kilku dni może on być gotowy do premiery. W przeciwnym wypadku może okazać się, że uruchomienie firmowej strony mocno się opóźni.

Przygotowywanie treści firmowego serwisu internetowego to bardzo żmudny proces. Najpierw trzeba zidentyfikować źródła informacji – którymi najczęściej są pracownicy różnych działów. Następnie należy od tych pracowników uzyskać treści źródłowe – i to jest ten niewdzięczny moment. Jedno jest pewne – bez pełnego wsparcia ze strony przełożonych (a najlepiej managerów wyższego szczebla – być może nawet prezesa firmy) nie uda się w rozsądnym czasie zgromadzić materiałów od pracowników (szczególnie innych działów).

Załóżmy jednak, że materiały zostały już zebrane. W takiej postaci absolutnie nie nadają się do publikacji w serwisie. Po pierwsze – większość z nich (np. opisy produktów) napisana jest zupełnie niemarketingowym językiem. Po drugie – cały serwis powinien „mówić jednym głosem” – czyli wszystkie treści powinny być napisane w jednym stylu.
Oznacza to potrzebę copywritingu wszystkich treści. Pracę tą może wykonać sam marketer (i najczęściej tak to się właśnie odbywa) – ale może też zlecić to agencji interaktywnej lub jakiemuś freelancerowi.

Ze względu na złożoność procesu przygotowywania treści – oraz na inne czynniki decydujące o dacie premiery serwisu, niezależne od agencji – nie powinno się zwlekać z obiorem usługi i wyrażeniem zgody na wystawienie faktury końcowej do momentu opublikowania strony w Internecie.

W ten sposób dotarliśmy do wyczekanego momentu premiery nowego serwisu oraz do końca artykułu. Cały proces zabrał kilka miesięcy, ale na pewno było warto.

Żałoba narodowa

Category : Bieżąca obsługa

Ogłoszenie przez władze państwa żałoby narodowej to nie tylko sygnał dla gospodarzy domów i zarządców budynków że trzeba wywiesić flagi przewiązane kirem. To wielki żal odczuwany przez wszystkich obywateli, powodujący chęć manifestacji zjednoczenia w bólu. Flagi i kir pojawiają się na balkonach, antenach prywatnych samochodów.

Elementem społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw oraz ważną składową brandingu jest tzw. „ludzka twarz” marki. Firmy i instytucje chcą być postrzegane jako przyjazne ludziom – klientom, pracownikom. W związku z tym, mimo braku prawnego obowiązku, wprowadzają elementy żałobne do swojego internetowego wizerunku – na firmową stronę WWW.

W każdej agencji interaktywnej w takiej chwili rozdzwaniają się telefony. Marketerzy z praktycznie wszystkich dużych i średnich firm chcą, żeby ich marka była częścią narodowego żalu. Bo warto, bo trzeba, bo wypada. Wśród mniejszych przedsiębiorców bywa różnie – ale często wynika to z przełożenia skali działalności na ruch w serwisie internetowym. Mało popularną stronę nawet w czasie tygodniowej żałoby zobaczy niewiele osób.

kir

Kir

Podstawowym zabiegiem żałobnym w serwisie internetowym jest umieszczenie czarnej wstęgi w okolicach logo. Często jednocześnie logo przerabiane jest na wersję czarno-białą.

Rzadziej na stronie pojawia się biało-czerwona flaga przewiązana kirem. To symbol bardziej patriotyczny i spotykany częściej w różnego rodzaju instytucjach i spółkach Skarbu Państwa.

Inne – również rzadko spotykane – oznaczenia żałobne na www to krzyż, świeca a nawet nagrobek.

Czarno-biała strona

Część firm – idąc śladem praktycznie wszystkich portali internetowych – decyduje się na zmianę całego layoutu strony na czarno-biały. Wbrew pozorom, nie jest to prosta modyfikacja. Owszem, istnieje instrukcja JavaScript automatycznie zmieniająca kolorystykę całego serwisu na czarno-białą – ale działa ona wyłącznie w Internet Explorerze. Użytkownicy pozostałych przeglądarek (czyli większość Internautów) nadal widzą kolorową wersję.

Jedynym sposobem na uzyskanie odpowiedniego efektu jest przerobienie wszystkich (tekstowych, graficznych i flashowych) elementów strony na czarno-białe. Dlatego właśnie wprowadzenie takiej zmiany wymaga czasu.

Automatyzacja

Po tragicznych wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 nikt nie zaprzeczy, że Polska jest jednym z narodów szczególnie doświadczonych przez los. W konsekwencji, żałoba narodowa niestety nie jest u nas rzadkością.

W związku z tym, nierzadko wdrożenia dużych serwisów korporacyjnych zawierają funkcjonalność pozwalającą na automatyczną zmianę oprawy graficznej serwisu na żałobną. Jedno kliknięcie podmienia wyświetlane elementy graficzne layoutu.

Nie wszystko może łatwo zostać przekolorowane. Oprawa graficzna to podstawa – ale są jeszcze treści umieszczane przez administratora. Te bardzo często nie podlegają zmianie kolorystyki. A niektóre z nich nawet nie mogą – np. embedowane video z zewnętrznych serwisów takich jak YouTube czy Vimeo.

Prywatnie uważam, że warto oznakować stronę – nawet jeżeli to tylko minimalna zmiana w okolicach logo. I nie mówię tutaj już o wizerunku marki, tylko o hołdzie tym, którzy odeszli w tragicznych okolicznościach. Tak samo jak trasę konduktu żałobnego zdobią kwiaty i znicze, jak tysiące ludzi wychodzą na ulicę żeby wspólnie przeżywać trudne chwile – tak odwiedzane w czasie żałoby serwisy internetowe pokazują stosunek i zaangażowanie danej firmy.

Proces budowy firmowego serwisu internetowego – część 2: Wybór technologii i wykonawcy

Category : Web Design


Poprzednia część artykułu:
część 1: Planowanie

Wybór technologii

Pozostawienie wyboru technologii w całości po stronie dostawcy tylko pozornie może wydawać się najlepszym rozwiązaniem. Nie trzeba wnikać w szczegóły a wykonawca będzie funkcjonował sprawniej bez dodatkowych ograniczeń. Ale oznacza to, że agencja interaktywna wybierze technologie najbardziej odpowiadające jej – ale niekoniecznie najbardziej korzystne dla klienta.

Podstawowa decyzja w tym zakresie to wybór platformy systemowej – w skrócie pomiędzy Windows a Linuxem. O ile w przypadku komputerów osobistych wybór jest raczej jasny (zobacz popularność systemów operacyjnych), o tyle serwery internetowe rządzą się zupełnie innymi prawami.

Windows vs. Linux

Pomijając kwestie czysto technologiczne, różnica pomiędzy serwerami opartymi na Windows a tymi korzystającymi z Linuxa to głównie koszty. Microsoft liczy sobie poważne pieniądze za każdą licencję i certyfikat. Skutkiem tego, również programiści specjalizujący się w technologiach Microsoft (np. ASP, .Net) są dużo drożsi niż ci programujący pod Linuxem (np. PHP). A sam Linux jest systemem darmowym (przynajmniej większość jego dystrybucji).
W skrócie różnica sprowadza się do tego, że w przypadku Windows zarówno koszty wdrożenia jak i utrzymania (hosting) serwisu będą wyższe.

W kwestii możliwości systemów, ich stabilności, wydajności i bezpieczeństwa, zdania są bardzo podzielone. Ja osobiście jestem zwolennikiem Linuxa, który jest systemem otwartym (Open Source). Dzięki temu pracują nad nim tysiące specjalistów z całego świata a nie tylko garstka pracowników jednej korporacji. Wynikiem tego są np. błyskawicznie publikowane aktualizacje i łaty w przypadku pojawienia się nowych pomysłów hackerów – podczas gdy dla Windows trzeba czekać na nie długi czas.

Istnieją jednak sytuacje, kiedy warto rozważyć platformę Windows. Jeżeli cała istniejąca infrastruktura firmy jest oparta na tym systemie i w centrum danych znajdują się już serwery internetowe – nie ma większego sensu wdrażać Linuxa. Tym bardziej, że w wielu przypadkach serwis internetowy będzie integrowany z innymi aplikacjami w sieci firmowej.
W sytuacji pośredniej – kiedy firma posiada infrastrukturę opartą na Windows, ale nie posiada serwera webowego – linuxowy outsourcing ciągle może być najlepszym rozwiązaniem. Ale dywagacje na temat hostingu to temat na zupełnie osobny artykuł.

CMS

Drugą ważną decyzją dotyczącą technologii jest wybór CMS’a, czyli systemu zarządzania treścią (ang. Content Management System). Decyzja ta musi zostać podjęta świadomie i z rozwagą, ponieważ jej konsekwencje będą bezpośrednio odczuwane przez kilka lat po wdrożeniu serwisu.
Wachlarz dostępnych rozwiązań jest zdeterminowany przed podjętą wcześniej decyzję dotyczącą platformy. Bardzo niewiele CMS’ów posiada swoje wersje zarówno dla Linuxa jak i Windows.

CMS’y dzielą się na trzy główne grupy – ze względu na rodzaj licencjonowania:
a) darmowe – Open Source (np. eZ Publish, Joomla, Drupal);
b) komercyjne ogólnodostępne (np. DotNetNuke, SharePoint, Sitefinity);
c) komercyjne autorskie (własne rozwiązania agencji interaktywnych).

Więcej na temat wyboru CMS’a w osobnym artykule: „Wybór CMSa„.

Wybór wykonawcy

Budowę firmowego serwisu internetowego należy powierzyć agencji interaktywnej.
To prawda, że są inne sposoby – firmową stronę www może stworzyć pracownik firmy lub zatrudniony doraźnie freelancer. Ale taka oszczędność bardzo szybko okaże się zupełnie nieopłacalna.
Po pierwsze – w agencji interaktywnej nad serwisem internetowym pracuje zespół składający się z minimum 3 osób. Żaden pracownik firmy ani freelancer nie może być jednocześnie uzdolnionym grafikiem, dobrym programistą i doświadczonym e-marketerem.
Po drugie – agencja jest w stanie roztoczyć nad serwisem kompleksową opiekę – i oprócz samej budowy stron dostarczyć również hosting, administrację, działania promocyjne itd.
W końcu po trzecie – współpracując z agencją interaktywną nie stracimy nagle wsparcia technicznego z powodu znalezienia sobie nowej pracy przez pracownika czy freelancera.

Lista agencji

Najlepszymi kandydatami na listę potencjalnych wykonawców są agencje polecone. Każdy marketer ma znajomych innych marketerów. Warto zapytać ich, kto dla nich budował serwisy internetowe i czy są z nich zadowoleni.
Drugie źródło to atrakcyjnie wizualnie i uznane serwisy innych firm, w których stopce (lub w kodzie źródłowym) często można znaleźć informacje o wykonawcy.

Nie zawsze w ten sposób uda się uzbierać rozsądną liczbę agencji do wysłania zapytania – czyli około 10.
Pozostałe wolne miejsca można zapełnić przeglądając portfolio agencji wyszukanych za pomocą Google, lub skorzystać z serwisu Interacta – katalogu polskich agencji interaktywnych, zawierającego również ich realizacje.

Shortlista

Druga wersja listy powstaje po bliższym przyjrzeniu się wszystkim agencjom z listy oraz zapoznaniu się z informacjami o ich działalności.
W przypadku bardziej skomplikowanych projektów lub złożonych postępowań przetargowych, przed samym zapytaniem do agencji wysyłany jest dokument RFI (ang. Request For Information) – w celu uzyskania informacji w odniesieniu do danego projektu. Czyli np. zapytanie o serwisy zrealizowane dla klientów z danej branży lub w określonej technologii. Na podstawie odpowiedzi przygotowywana jest shortlista, zawierająca 3-5 agencji, które przechodzą do następnego etapu.

Brief i debriefing

Brief, RFP (ang. Request For Proposal) – to inne nazwy zapytania ofertowego.
Im bardziej szczegółowe będzie zapytanie, tym mniej będzie pracy związane z odpowiadaniem poszczególnym agencjom na dodatkowe pytania.
Poprzednia część niniejszego artykułu powinna pomóc w przygotowaniu bardzo szczegółowego briefu. Wystarczy uzupełnić informacje na temat planowanego serwisu o dane dotyczące firmy (specyfika, oferta, klienci) oraz warunki brzegowe projektu (budżet, terminy).
W zależności od stopnia poufności projektu, przed przekazaniem briefu konieczne może być podpisanie NDA – umowy o poufności (ang. Non-Disclosure Agreement). Agencje są do tego przyzwyczajone, więc jeżeli istnieje taka potrzeba, nie będzie problemu z szybkim podpisaniem takiego dokumentu.

Po otrzymaniu i przeanalizowaniu briefu agencja zazwyczaj przygotowuje dodatkowe pytania w celu jeszcze silniejszego doprecyzowania informacji. Udzielanie odpowiedzi na takie pytania – czy to w ramach korespondencji czy w trakcie spotkania – nazywane jest debriefingiem.

Oferty i prezentacje

Standardowo agencje przygotowują oferty w postaci wielostronicowych dokumentów i przesyłają je w postaci plików PDF, DOC, czasem PPT. Dobra oferta zaczyna się od potwierdzenia prawidłowego zrozumienia potrzeb klienta, dopiero po tym prezentuje rozwiązanie. Propozycja powinna zawierać wszystkie informacje niezbędne klientowi do dokonania wyboru wykonawcy – koncepcję nawigacji, wstępny projekt struktury, listę funkcjonalności, opis technologii, harmonogram oraz – oczywiście – ofertę cenową.
Nie może zabraknąć również sekcji o samym wykonawcy – informacji o firmie oraz referencji.
Na życzenie, oferty mogą zostać zaprezentowane u klienta w trakcie prezentacji. To dobry pomysł w przypadku większych projektów – kiedy obu stronom będzie opłaciło się poświęcić czas na spotkanie. Agencja musi sobie wkalkulować dojazd, natomiast klient musi sobie zarezerwować około 2 godzin na każdą prezentację.
Po zaprezentowaniu oferty pracownicy agencji muszą być przygotowani na pytania. Powinni również tego samego dnia przesłać prezentację i ofertę w postaci elektronicznej.

Projekt graficzny w ofercie

Niektórzy marketerzy wymagają, żeby oferty zawierały już projekt graficzny serwisu (lub nawet kilka propozycji) – jako dodatkowy element ułatwiający dokonanie wyboru wykonawcy. Są zaskoczeni, kiedy część spośród wybranych agencji odmawia wykonania projektu lub wycofuje się z konkursu.
Przygotowanie dobrego projektu graficznego wymaga wielu godzin pracy grafika i oznacza dla agencji spore koszty. Jeżeli agencja akurat posiada wolne moce przerobowe wśród grafików – lub bardzo zależy jej na projekcie (bo jest duży albo chcieliby daną markę mieć u siebie w portfolio) – to poniesie ryzyko i przygotuje projekt. Ale zawierając taki wymóg w zapytaniu ofertowym można stracić możliwość współpracy z naprawdę dobrymi agencjami.
A przecież po to agencje interaktywne publikują portfolio na swoich stronach, żeby potencjalni klienci mogli ocenić możliwości kreatywne zatrudnionych w nich grafików.

Z drugiej strony, wśród firm rośnie popularność bardzo zdrowego podejścia do konkursów na strony internetowe – mianowicie płacenia za udział agencjom, które zakwalifikowały się do shortlisty, ale nie wygrały rywalizacji. W takiej sytuacji przygotowanie kilku propozycji graficznych dla nikogo nie będzie problemem.
Wśród swoich rekomendacji, IAB Polska (Interactive Advertising Bureau) sugeruje poziom takiej opłaty w wysokości 1000 Euro.

Decyzja

Wybór wykonawcy, któremu powierzy się realizację firmowej strony internetowej, nie powinien być trudny. Zróżnicowanie wśród agencji interaktywnych jest olbrzymie. Poziomy cenowe, tempo prac, procesy realizacyjne, technologie, podejście do klienta – wszystkie te cechy sprawiają, że porównane jest wiele kryteriów – ale dzięki temu małe jest prawdopodobieństwo otrzymania dwóch bardzo zbliżonych ofert.
Usystematyzowani marketerzy przygotują sobie tabelę kryteriów, każdemu z nich przypisując określoną wagę. W oficjalnym postępowaniu przetargowym, lista i ważność kryteriów muszą być udostępnione oferentom. Moim zdaniem, również w przypadku zwykłych konkursów warto postarać się, żeby wszystko było jasne i przejrzyste.

12 lat doświadczenia
w budowie serwisów internetowych.
Zobacz nasze portfolio i referencje.
Dowiedz się pierwszy
o awarii swojej strony internetowej.
Monitoring dostępności stron WWW.

Umowa

Treść umowy realizacyjnej zazwyczaj powstaje w wyniku dostosowania propozycji dostarczonej przez wykonawcę. Odradzam podpisywanie niezmienionej propozycji, ponieważ w naturalny sposób jest ona bardziej skoncentrowana na ochronie interesów dostawcy niż nabywcy.
Na co warto zwrócić uwagę w treści umowy:

  • zakres realizacji (w tym specyfikacja w postaci załącznika)
  • harmonogram (a przynajmniej terminy ukończenia etapów realizacji)
  • uzależnienie dotrzymania terminów od działań klienta (to oczywiste, że jeżeli zlecający będzie się ociągał z akceptacjami, dostarczaniem materiałów albo często zmieniał zdanie, to nie pozostanie to bez wpływu na czas realizacji)
  • warunki techniczne (np. gwarancja poprawnego funkcjonowania w najważniejszych przeglądarkach internetowych)
  • określenie administratora danych osobowych (jeżeli serwis ma zbierać dane użytkowników, to oficjalnie administratorem bazy będzie zlecający)
  • przeniesieniu praw autorskich (umowa powinna zawierać odpowiednią klauzulę)
  • licencja na CMS
  • warunki płatności (czas wdrożenia liczy się w miesiącach, więc zaliczka na poziomie ok. 20% wartości kontraktu jest jak najbardziej na miejscu)
  • gwarancja (12-miesięczną gwarancję i tak zapewnia polskie prawo, ale agencje często stosują – skądinąd słuszny – zapis o jej wygaśnięciu w przypadku ingerencji osób trzecich)
  • poufność (umowa zazwyczaj zastępuje wszelkie wcześniejsze ustalenia, więc trzeba uwzględnić w niej zapisy NDA).

Ważna uwaga dotycząca harmonogramu. Agencje nie zawsze uwzględniają w harmonogramie czas końcowych testów ze strony klienta oraz czas wypełniania serwisu treścią. Oznacza to, że końcowa data realizacji projektu nie oznacza momentu, w którym można opublikować serwis. Warto zarezerwować sobie dodatkowy czas na własne testy oraz wdrożenie ewentualnych poprawek (minimum dwa tygodnie) oraz wprowadzenie treści (to już ściśle zależy od ilości treści).

Start projektu

Po podpisaniu umowy ale jeszcze przed rozpoczęciem prac często organizowane jest spotkanie robocze, w trakcie którego ustalane są szczegóły realizacji. Jeżeli załączona do umowy specyfikacja serwisu była bardzo szczegółowa, takie spotkanie nie jest konieczne a wszelkie wątpliwości rozwiewane są w drodze korespondencji e-mailowej lub rozmów telefonicznych.

Agencje interaktywne zawsze używają specjalnego oprogramowania do kierowania projektem oraz śledzenia uwag i poprawek klienta. W znakomitej większości przypadków, tylko agencja korzysta ze swojej aplikacji, wprowadzając uwagi otrzymane od klienta e-mailem lub przekazane w trakcie rozmowy. Rzadziej klienci decydują się sami korzystać z aplikacji w celu wprowadzania i obserwowania statusów swoich uwag.

Ciąg dalszy w trzeciej części artykułu – „Wdrożenie„.

Proces budowy firmowego serwisu internetowego – część 1: Planowanie

Category : Web Design

Serwis internetowy firmy budowany jest stosunkowo rzadko – najpierw na początku jej działalności, później średnio co ok. 3-4 lata – w zależności od szybkości zmian otoczenia. Przez otoczenie rozumiem tutaj technologie (np. rozdzielczości ekranu), trendy (np. modę na video) oraz konkurencję, za którą przecież nie można zostać w tyle.
Dodatkowo, często nowy serwis jest budowany od podstaw w przypadku sporych zmian organizacyjnych w przedsiębiorstwie – rebrandingu, dużych zmianach kadrowych (nowy zarząd lub przynajmniej marketing).

Ze względu na to, że nie jest to częsty proces, nie wszyscy marketerzy mieli okazję przez niego przechodzić. A to wyjątkowa okazja, żeby stworzyć podstawowe narzędzie działań e-marketingowych w prawidłowy sposób.

Planowanie

Etap przygotowywania założeń dla firmowej strony www warto od razu połączyć z tworzeniem briefu – czyli rozbudowanego zapytania skierowanego do agencji interaktywnych. Wszystkie podjęte na tym etapie decyzje warto zanotować – więc czemu nie od razu w formie dokumentu, który i tak będzie musiał zostać przygotowany?

Planowanie serwisu firmowego wymaga ustalenia odpowiedzi na następujące pytania:

Jakie cele ma realizować serwis?

Firmowa strona internetowa najczęściej realizuje kilka celów. Oto najczęściej spotykane cele:

  • generowanie kontaktów sprzedażowych (przyciąganie potencjalnych klientów)
  • budowanie świadomości marki (firmy lub produktu)
  • sprzedaż (obsługa zamówień i ew. płatności on-line)
  • obsługa posprzedażowa (wsparcie techniczne, reklamacje)
  • odciążenie biur obsługi klienta (poprzez publikację np. FAQ)
  • obsługa komunikacji z partnerami
  • rozbudowa sieci dystrybucyjnej (poprzez zdobywanie nowych przedstawicieli)
  • działania Public Relations (udostępnianie komunikatów prasowych i materiałów dla dziennikarzy)
  • obsługa procesu rekrutacji (publikowanie ofert pracy, zbieranie zgłoszeń)
  • realizacja obowiązków ustawowych (informacje o spółkach publicznych, publikacja informacji przetargowych)
  • obsługa dodatkowych procesów, specyficznych dla działalności firmy.

Do kogo będą kierowane poszczególne treści?

Precyzyjne określenie grupy celowej – oraz jej ewentualnego podziału na podgrupy – jest kluczowe i będzie miało wpływ na wszystkie aspekty budowanego rozwiązania. Docelowych użytkowników trzeba nie tylko wylistować (nazwać), ale również jak najdokładniej zdefiniować – pod kątem cech demograficznych (np. wiek, płeć, pochodzenie, wykształcenie, dochody) i psychograficznych (np. sposób korzystania z Internetu, proces podejmowania decyzji).
Podgrupy warto dodatkowo opisać pod kątem różnic między nimi oraz od razu określić, jakiego rodzaju treści będą skierowane do kogo.

Jakie treści będą publikowane na stronach?

Mimo, że wszystkie nowoczesne serwisy internetowe pozwalają na swobodne zarządzanie strukturą podstron, warto już na tym etapie zaprojektować pożądany układ informacji. Po pierwsze – układ i ilość poziomów zagłębienia pomogą w projektowaniu nawigacji serwisu. Po drugie – planując strukturę można łatwo przewidzieć, jakie dodatkowe funkcjonalności mogą być potrzebne.
Strukturę opisywać można w postaci tekstowej – za pomocą zwykłej listy numerowanej, np.

1. O firmie.
1.1. Misja.
1.2. Historia.
1.3. Zarząd.
2. Oferta.
2.1. Grupa produktowa A.
2.1.1. Produkt A1.
2.1.2. Produkt A2
2.1.3. Produkt A3.
2.2. Grupa produktowa B.
2.2.1. Produkt B1
3. Referencje.
4. Partnerzy.
5. Obsługa klienta.
5.1. Wsparcie techniczne.
5.2. FAQ.
5.3. Reklamacje.
6. Kariera.
6.1. Praca w firmie.
6.2. Oferty pracy.
7. Serwis prasowy.
7.1. Komunikaty prasowe.
7.1.x. Wybrany komunikat.
7.2. Pliki do pobrania
8. Kontakt.

Jednak najłatwiej jest wyobrazić sobie strukturę zaprezentowaną w postaci drzewa. Dlatego sugeruję do projektowania struktury wykorzystać program Power Point, a konkretnie jego funkcję dotyczącą tworzenia schematów organizacyjnych („Wstaw grafikę SmartArt” -> „Hierarchia” -> „Schemat organizacyjny”).

schemat struktury

Projektując strukturę dobrze jest zacząć rozmowy z tymi osobami w firmie, które docelowo mają być odpowiedzialne za dostarczenie treści do poszczególnych sekcji. Nakłonienie współpracowników do przygotowania treści do serwisu internetowego to jedno z najtrudniejszych zadań w całym procesie!

Jakie funkcjonalności ma realizować serwis?

Podstawowe funkcjonalności – czyli takie, które posiada każdy serwis tego typu – to po prostu wyświetlanie strony głównej oraz podstron w określonej strukturze – przy wykorzystaniu określonej nawigacji (menu).
Wszystkie inne mechanizmy to dodatkowe funkcjonalności, które trzeba dokładnie opisać, żeby uzyskać założony efekt.
Oto przykłady popularnych funkcjonalności dodatkowych:

  • obsługa formularzy (kontaktowych, reklamacyjnych)
  • aktualności (wyświetlanie newsów w kolejności chronologicznej)
  • katalog produktów (hierarchiczna baza produktów i ich danych)
  • banery autopromocyjne
  • sieć sprzedaży w podziale na regiony (nawigowana np. za pomocą mapki)
  • wyszukiwarka treści
  • obsługa użytkowników (obszar serwisu wymagający logowania)
  • newsletter
  • kalkulator cen
  • obsługa określonego procesu (zamówień, reklamacji, rekrutacji).

Jakie są wytyczne dla layoutu serwisu?

Podstawowa kwestia – marketer nie buduje serwisu dla siebie – nowa strona musi się podobać przede wszystkim użytkownikom z grupy docelowej. Z drugiej strony – jego przełożeni na pewno będą oceniać serwis subiektywnie. A on też powinien czuć się dobrze ze swoją produkcją. Wniosek jest taki, że w wizualną ocenę projektów trzeba zaangażować kilka osób. Pod koniec zawsze znajdą się tacy, którym strona nie będzie się podobać – ale wtedy przynajmniej „wina” zostanie zdywersyfikowana.

Ramy, w jakich może się poruszać projektant, są określone przez identyfikację wizualną firmy. Czasem są one bardzo jasno określone w postaci księgi marki (ang. codebook/brandbook). W pozostałych przypadkach trzeba zgromadzić wiele materiałów, które będą mogły zostać wykorzystane jako punkty odniesienia. Chodzi o broszury, foldery, kreacje reklamowe, prezentacje itd.

Projektant nie powinien mieć zbyt dużej swobody. Im mniej precyzyjnie określone zostaną wymagania dotyczące stylu i charakteru projektu, tym dłużej będzie trwał etap przygotowywania kolejnych propozycji layoutu.
Żeby tego uniknąć, warto zawrzeć w briefie linki do stron internetowych, które mogą zostać wykorzystane jako pozytywne przykłady. Bynajmniej nie chodzi o nakłanianie grafików do plagiatowania – tylko o ukazanie charakteru kreacji, zbliżonego do naszych oczekiwań.

Zaprojektujemy Twój serwis
Od 1998 planujemy, projektujemy
i wdrażamy serwisy internetowe.
Twoja strona nie działa!
Monitoring dostępności stron WWW.
Alerty e-mail, SMS, Gadu-Gadu.

Jak powinna wyglądać administracja serwisem?

Najczęściej spotykana sytuacja to jeden administrator – zazwyczaj młody pracownik marketingu, który się zgodził lub nawet sam zgłosił – nie wiedząc, co go czeka. Wprowadza wszystkie zmiany w serwisie, otrzymując wytyczne od różnych działów. I do niego kierowane są pretensje związane z brakiem aktualnych treści – podczas gdy nie ma on rzeczywistych możliwości egzekwowania materiałów od innych pracowników.
W administracji bardziej rozbudowanych serwisów częściej uczestniczy kilka osób. Przykładowo, dział PR jest odpowiedzialny za sekcję prasową, dział HR za publikowanie ofert pracy a Sales za treści kierowane do partnerów handlowych.

W wielu przypadkach – pomimo zastosowania naprawdę łatwego w obsłudze CMS’a (systemu zarządzania treścią) – firma nie decyduje się na samodzielne administrowanie serwisem. Wysyłanie e-mailem treści i instrukcji do opiekującej się serwisem agencji pozwala uniknąć zaangażowania cennych zasobów firmy. Zapewnia również publikację treści w najkrótszym możliwym czasie – bo kto mógłby lepiej obsługiwać panel serwisu niż jego autorzy.

Architektura informacji?

Projektowanie nawigacji, układu treści na poszczególnych ekranach, minimalizacja liczby kliknięć, kierowanie użytkowników do ważniejszych treści – to również elementy, które powinny zostać przemyślane na etapie projektowania. Ale to już zadania wykonawcy serwisu – czyli dotyczą jego etapu projektowania, który nastąpi już po podpisaniu umowy.

Dalszy ciąg w drugiej części artykułu – „Wybór technologii i wykonawcy„.